Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 30 października 2026 02:30
Reklama

Rządowy plan na tani prąd. Realny czy kolejna kiełbasa wyborcza?

Premier obiecuje, że państwo zagwarantuje Polakom niższą cenę prądu. Ale stawia warunki. Sprawdzamy, czy można im sprostać, czy jest to kolejny festiwal rządowych obietnic.
Rządowy plan na tani prąd. Realny czy kolejna kiełbasa wyborcza?

Autor: iStock

– Ponosimy dzisiaj koszty polityki energetycznej i klimatycznej Unii Europejskiej oraz koszty wojny na Ukrainie. Staramy się pomóc Polakom w tych dramatycznych okolicznościach, dlatego wprowadzamy Tarczę Solidarnościową. Tarcza ma chronić Polaków przed gwałtownymi wzrostami cen, z jakimi mamy do czynienia już dzisiaj. Z takimi wysokimi kosztami mierzą się również obywatele we wszystkich państwach Unii Europejskiej – komunikuje rząd. I informuje, jak dokładnie państwo polskie ma ochronić Polaków przed wydawaniem wszystkich oszczędności na rachunki.

Plan działania składa się z kilku części. Jedna dotyczy przedsiębiorców, druga urzędów, trzecia gospodarstw domowych.

Prąd – pomoc dla biznesu

Nazwano to Tarczą Solidarnościową. Rząd przeznaczy nawet 5 mld zł, żeby wesprzeć kilkaset firm. Ale nie stanie się to bezwarunkowo. Żeby firma mogła skorzystać z pomocy, jej rachunki za prąd muszą wzrosnąć o minimum 100 procent.

– Bezpieczeństwo polskich rodzin, bezpieczeństwo miejsc pracy Polaków jest przecież bezpośrednio związane z bezpieczeństwem przedsiębiorców, z ich konkurencyjnością, zdolnością do przetrwania, a zwłaszcza tych, którzy zużywają najwięcej energii – powiedział premier.

Kolejnym krokiem jest możliwość (od przyszłego roku) podłączenia firmy do sieci z prądem pochodzącym z odnawialnych źródeł energii.

Urzędy

Administracje rządowa i samorządowa zostaną zobowiązane do zmniejszenia zużycia prądu o 10 proc. Taka zasada ma obowiązywać już od października.

– Kolejnym krokiem będzie zmiana zewnętrznego oświetlenia na energooszczędne, które zużywa dużo mniej prądu – komunikuje rząd.

A wicepremier Jacek Sasin otrzymał zadanie specjalne: „wyeliminowanie” premii i bonusów dla zarządów spółek skarbu państwa. Ma to przynieść kolejne oszczędności.

Co dla ludzi?

Część strategii poświęconej gospodarstwom domowym jest rozbudowana. Niższe rachunki (o 10 proc.) za prąd otrzymają rodziny, które w 2023 r. zużyją o 10 proc. mniej energii niż w 2022 roku. Ważniejsze jednak jest inne posunięcie. Każdy Polak będzie mógł skorzystać z gwarantowanej ceny energii (nie wiadomo do końca, w jakiej wysokości), ale państwo stawia pewne warunki. Trzeba będzie się zmieścić w określonym limicie.

  • 2000 kilowatogodzin rocznie dla wszystkich gospodarstw domowych,

  • 2600 kilowatogodzin rocznie dla gospodarstw domowych z osobami z niepełnosprawnościami, rodzin trzy plus, czyli rodziny z Kartą Dużej Rodziny oraz rolników.

Co się stanie, gdy ktoś przekroczy limit? Za nadwyżkę zapłaci zgodnie z wyższymi stawkami za prąd. Za ilość mieszczącą się w limicie rachunki mają być niższe. To ma – jak mówił premier – zachęcić Polaków do oszczędności.

No to liczymy

Czy jest w Polsce ktoś, kto zmieści w rządowym limicie 2000 kWh (2600 kWh)? Nasze domy są naszpikowane urządzeniami na prąd. Są co najmniej pralka, lodówka, telewizor, komórki, które trzeba ładować, i oczywiście oświetlenie. W wielu domach trzeba doliczyć suszarki do ubrań, zamrażalniki, komputery (po kilka), konsole do gier, piekarniki i kuchenki elektryczne, klimatyzatory. Do tego masa mniejszego sprzętu: routery, suszarki do włosów, lokownice, maszynki do golenia, czajniki elektryczne... A jak jeszcze rodzina jeździ samochodem elektrycznym, którego zakup był do niedawna promowany przez rząd PiS, to rachunki jeszcze bardziej urosną.

Eksperckie analizy pokazują, że w domu najwięcej prądu pobiera kuchenka elektryczna (1,480 kWh rocznie), co kosztuje blisko 900 zł. Koszt używania bojlera elektrycznego to ok. 600 zł, a czajnika na prąd czy lodówki nawet 175 zł.

Z tych danych wynika, że na dobrą sprawę wystarczy mieć piekarnik i lodówkę (255 kWh rocznie w klasie A+) oraz pralkę (nawet 240 kWh) i już limit 2000 kWH zostaje przekroczony.

Na więcej będą mogły sobie pozwolić większe rodziny. Dla nich limit ma wynosić 2600 kWh. Ale od razu ostrzegamy, że też trudno będzie się w zmieścić. Firmy zajmujące się OZE (odnawialnymi źródłami energii) lub innymi źródłami energii wyliczają ogólne dane dotyczące zużycia prądu

  • w gospodarstwie 2-osobowym około 1500 kWh,
  • w 3-osobowym gospodarstwie domowym około 2000 kWh,

  • w 4-osobowym gospodarstwie domowym około 2500 kWh,

  • w 5-osobowym gospodarstwie domowym około 3000 kWh.

Ale są też inne wyliczenia, w których liczby są już znacznie wyższe. – Zgodnie z szacunkami przeciętny czteroosobowy dom jednorodzinny w Polsce zużywa w ciągu roku około 4200 kWh energii elektrycznej – czytamy na Twitterze.

Skąd zatem te limity? Z Głównego Urzędu Statystycznego. To on policzył, że w 2020 r. przeciętnie zużycie energii elektrycznej w gospodarstwie domowym wyniosło 1996 kWh. W miastach było to 1752,5 kWh, a na obszarach wiejskich – 2486,2 kWh.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Temperatura: 7°C Miasto: Szczecin

Ciśnienie: 1030 hPa
Wiatr: 6 km/h

Ostatnie komentarze
Autor komentarza: Barbara Michalska Treść komentarza: Szanowni Panstwo, padło w rozmowie parę cennych haseł. M.in. o korzystaniu z wiedzy u źródeł. Zachęcam oboje z panstwa radnych o osobiste korzystanie z tej zasady i dopiero potem dyskusje nad faktami. Rozumiem, że tematów jest bardzo dużo i trudno wszystko zweryfikować. Ja skupiam się głównie nad tymi, które są mi bliskie zawodowo. I podaję informacje sprawdzone, które mogą stanowić podstawę do podejmowania dobrych decyzji. Wcześniej dyskutuję nad nimi w gronie radnych i władz. Dobrze gdyby ktoś odniosł się do faktów przeze mnie podanych na tacy, opartych na dokumentach i specjalistycznej wiedzy. Problem, że tej dyskusji często nie ma. A nie ma jej tam, gdzie brakuje argumentów i wtedy rozpoczynają się personalne ataki. Tego stwierdzenia zabrakło w programie. Współpraca polega na dyskusji nad merytorycznymi sprawami, a nie ocenianiu i atakowaniu rozmówcy. Odkąd pełnię funkcję radnej odnoszę sie do spraw poruszanych przez obecne wladze w różny sposób - pozostając wiele uchwal i decyzjj, ale też zglaszajac uwagi do propozycji uchwał, ktore uważam za wadliwe. A tę wadliwość wykazuje argumentami. Prostuję też bardzo dużo nieprawdziwych informacji. Robię to na komisjach, na sesjach ale tez na FB. Tym samym komunikatorze, który powszechnie i intensywnie wykorzystują obecne władze, gdzie wielokrotnie wprowadzają mieszkanców w błąd, co stwierdzam z ogromną przykrością. Niestety o chociażby jednym przykładzie dezinformacji nie porozmawiano w audycji, sprowadzają cala sprawę do zwykłej kłótni. Nie taki cel mają moje wypowiedzi, co łatwo jest zweryfikować. Zachęcam do weryfikacji ostatniego artykułu z biuletynu miejskiego ws planu zagospodarowania przy ul. Uzdrowiskowej. Ja stwierdzam w nim wiele niespójności i nieprawdziwych informacji. Czekam na merytoryczną dyskusję w tym temacie opartą na dokumentach. Autor artykułu bez wątpienia tej pracy nie wykonał. Czy opieranie zarządzania miastem na manilpulacjach to dobra podstawa do budowania naszej lokalnej społeczności? Czy sami nie możemy sprawdzać prawdomowności i profesjonalizmu działania wladz? Służby mają za nas to robić? Te służby mają co robić w wielu innych obszarach. Szanujmy je. Radni mają wszelkie narzędzia, aby we własnym zakresie i uczciwie zbadać niemal każdą sprawę. Data dodania komentarza: 13.10.2026, 09:27 Źródło komentarza: ROZMOWY NA CZASIE - Joanna Pawłowska i Leszek Waga Autor komentarza: vbvnbm Treść komentarza: cieplawoda =glony i syf Data dodania komentarza: 23.09.2026, 22:09 Źródło komentarza: Temat Tygodnia. Piotr Piwowarczyk o sezonie turystycznym i planach ŚOT Autor komentarza: Nastoyka Treść komentarza: Nazywam się Nastoyka. Kiedyś często dawałam się nabierać na oszustów, a konkretnie brokerów. Później chciałam wypłacić pieniądze i zaczęłam szukać firm, które to robią. Natknęłam się na firmę Broker Tribunal. Wydawała się całkiem poważna, z wieloma pozytywnymi opiniami, a zapłatę przyjmują dopiero po wykonaniu zlecenia. Dwa miesiące później, kiedy dałam tym dziwakom 3000 dolarów, zdałam sobie sprawę, że nie ma zwrotu. Jak to mówią, darmowy ser tylko w pułapce na myszy. Mimo to udało mi się odzyskać ciężko zarobione pieniądze, nie tylko od brokera, ale także od firmy Broker Tribunal. Jeśli potrzebujesz bezpłatnej konsultacji na temat brokera lub firm zajmujących się wypłatą, napisz na adres e-mail „[email protected]”. Chętnie pomogą w każdy możliwy sposób, jak sami piszą „[email protected]”. Data dodania komentarza: 23.08.2026, 00:02 Źródło komentarza: Zostałeś oszukany? Jest sposób na szybkie odzyskanie pieniędzy Autor komentarza: Kierowca Treść komentarza: Jak można tak traktować ludzi żeby na parking nie Można było wjechać bo Agatowska sobie bramownice wymyśliła - w końcu jakoś sukces :))))) Data dodania komentarza: 1.06.2026, 15:21 Źródło komentarza: Rozmowy na czasie – Jarosław Włodarczyk oraz Karolina Romańska Autor komentarza: Tadeusz Treść komentarza: Postawić bramownice najlepiej przed wjazdem do tunelu i na granicach .... problem z głowy a i przed promami - Tego by Bareja nie wymyślił. Data dodania komentarza: 25.05.2026, 22:31 Źródło komentarza: Rozmowy na czasie – Jarosław Włodarczyk oraz Karolina Romańska
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama