300-400 złotych od osoby każą sobie płacić kluby za zabawę sylwestrową. Ale są także oferty dla bardziej oszczędnych.
Co roku wydajemy setki milionów złotych na fajerwerki. Szczyt sezonu właśnie się zaczął. To czas żniw dla sprzedawców sztucznych ogni i petard.
Zamiast karpia coraz częściej na stół wjeżdżają dorsz, łosoś, a nawet sushi. Karp traci pozycję niekwestionowanego króla polskich stołów wigilijnych.
PKP Intercity reaguje na obecność czeskiego przewoźnika na polskich torach. Teraz w długą trasę można pojechać za niewielkie pieniądze.
Szczęście ma ten, kto ma własny ogródek. Nie musi patrzeć na ceny warzyw i owoców w sklepach i na straganach. Bo jak wynika z analizy, wiele z nich mocno w tym roku podrożało.
Dorsz 79 złotych, frytki 14 zł, szarlotka z lodami 45 złotych. Letnie paragony grozy znowu straszą horrendalnymi cenami.
Nieuczciwi sprzedawcy warzyw wykorzystują wysokie ceny pietruszki i zamiast niej wciskają klientom pasternak.
Pojawiły się już pierwsze szparagi. Smakosze zacierają ręce, ale jeżeli chcą spróbować, to najpierw muszą sporo wydać.
Zakupy na ostatnią chwilę trzeba okupić stresem, pośpiechem i niestety kolejkami. Ale się opłacają. Potwierdzają to analizy cen.
Wieczór na kanapie przed telewizorem albo z serialem na streamingu. Polacy oszczędzają i nie stać ich na wypady na kina czy na koncert.
Piekarze ostrzegają, że i tak już drogi chleb po nowym roku jeszcze podrożeje. Winne są ceny energii i rosnące płace.
Cukier podrożał najbardziej, bo o prawie 50 proc. GUS podał właśnie, o ile w lipcu wzrosły ceny. Inflacja konsumencka rok do roku wyniosła 10,8 proc.