Jeśli nagrobek, to może jednak niesztampowy?

  • 22.10.2018, 13:00
  • Grupa Tipmedia
Jeśli nagrobek, to może jednak niesztampowy?
Polskie cmentarze to podwójnie smutny widok. Nie tylko dlatego, że gromadzą prochy ludzi zmarłych i są miejscem smutnych pożegnań na zawsze. Także dlatego, że dla naszych zmarłych mamy współcześnie bardzo niewiele miejsca i ściskamy ich jak śledzie w beczce, dlatego wreszcie, że przeważająca większość nagrobków to tania sztampa.

Lastryko i kuchenne blaty

Jesteśmy uważani w Europie za naród, który o kult zmarłych dba, może nawet nieco przesadnie. Z drugiej jednak strony nie zadajemy sobie zbyt wiele trudu, by wystawiać im naprawdę estetyczne, jeśli nie piękne nagrobki. Najczęściej odwiedzamy zakład kamieniarski położony tuż obok danego cmentarza i wybieramy coś z ekspozycji. Nic więc dziwnego, że na cmentarzach dominują nagrobki bardzo do siebie podobne, nijakie, z taniej, seryjnej produkcji. Niektóre z nich kojarzą się nieodparcie z blatami kuchennymi, podobieństwo aż rzuca się w oczy.

Kto chce, ten może zamówić piękny nagrobek

Zakłady kamieniarskie na taką przeważnie stawiają, choć są wyjątki, jak choćby Szołtun – Kamieniarstwo – http://www.pomniki.eu/ – gdzie można zamówić nagrobki wykonane na indywidualne zamówienie, niepowtarzalne, także zdobione rzeźbami. Okazuje się, że nawet ścisły minimalizm może dać niebanalny, ciekawy efekt, a grób najprostszy z prostych może się wyróżniać swoim pięknem. Dobry kamieniarz może wykonać coś „z klasą”, ale zależy to przede wszystkim od klienta – decyduje przecież to, czego ów sobie życzy.

Tymczasem nagrobek może przecież nawiązywać swoją formą do życia pochowanej pod nim osoby, do jej działalności, upodobań czy przekonań. Ich uwidocznienie to specyficzna forma szacunku, jaki możemy okazać osobie nieżyjącej, komuś przecież wciąż nam bliskiemu. Grób nie musi być też zdominowany przez motywy religijne – można je umiejętnie spleść z czymś charakterystycznym, jedynym w swoim rodzaju.  

Oczywiście prace na zamówienie są droższe i bardzo często to właśnie decyduje o naszym wyborze: najczęściej kupujemy naszym zmarłym to, na co nas stać. Niespecjalnie przejmujemy się też dodatkami. Jeśli rzeźba, to Chrystus, Matka Boska albo smętny anioł. Inskrypcje? Najczęściej spotkać można „Jezu ufam Tobie”. Mało kto zadaje sobie trudu, żeby wymyślić napis nietuzinkowy, inny niż wszystkie dookoła.

Małe jest piękne? Tak, ale nie na cmentarzu

Tak jest z grobami ziemnymi, ale te urnowe wyglądają jeszcze gorzej. Są to maleńkie pomniczki, stłoczone ściśle tak, że do niektórych nie da się podejść, nie depcząc po innych. I choć to małe nagrobki, a więc znacznie tańsze od tych na grobach ziemnych, to także najczęściej sztampa z taniego kamienia. Podobnie jest z kolumbariami – to już jakby meblościanki z urnami stojącymi na identycznych półkach z identycznymi tablicami.

Być może przesądza o tym podświadome przekonanie o tymczasowości grobów. Nie zakładamy raczej, że będą one trwały przez sto i więcej lat, a skoro tak, to nie silimy się na oryginalność, nie inwestujemy zbyt dużo: kiedyś i tak dane miejsce zostanie zlikwidowane, a w ziemi spocznie ktoś inny. Czasy rodzinnych wielopokoleniowych grobów są już chyba za nami.

Grupa Tipmedia
Podziel się: